bloody-cross blog


WESTCHNIJ.......

O Mnie
o mnie??? jestem..... i o to chyba chodzi? Żyje, nie, egzystuje zawieszona na krawędzi świata. Szukając siebie i swojego świata. Mam swoje demony, jak każdy. Może są trochę bardziej dokuczliwe niż inne ale są moje. spalam swój świat, parząc dłonie. Zagłębiam się w mistycznych księgach w poszukiwaniu odpowiedzi i wiedzy. Zatapiam w objęciach gotyckiej katedry. Wciąż dotykam dna........

Archiwum
#MINIONE#

Linki
Zanti

Naarien

blog Robala

http://dekadencja.eblog.pl/

Devil One, nie taka znowu zła :)

Magia i czary

Magia Życia

nowości J-music

słownik aniołów i demonów

blog śp. Julki



Music: "Libera Me"
By DodatkiBlogowe
†††
godz: 23:36 data: 2009.09.27


W kalendarz zapukała jesień. Pełna złotych liści, purpurowej mgły i jaśminowej herbaty. Smacznego. Każdy kolejny dzień okazuje się być trudniejszy. Myślałam że czas pomoże mi ułożyć pewne sprawy, pewnym pozwoli odejść a jeszcze inne kategorycznie zamknie. Myślałam. Okazuje się jednak że jestem na to za słaba. Ciągle wracają widma i ludzie i rujnują to co z takim mozołem zbudowałam. Miasta z piasku i ludzie z kropel deszczu na szybie. Piękne marzenia o szczęściu, zaufaniu i spokoju. Bzdura. Nie pasuje do takiego życia, nie potrafie, boje sie. Poznaje ludzi. Trafiam na tych gorszych, ale i wyłuskuje spośród nich wartościowych i wartych przyjaźni. Żeby tylko znowu nie zniszczyć własnym strachem nowych znajomości. Przyjdzie zima, kochana zima. Ludzie pochowają się w swoich domach. I zostawią świat dla mnie. Zimny, biały i pusty, Mój, tylko mój.

Komentuj(0)


godz: 22:06 data: 2009.07.17


Szukam Małego Księcia. Wypatruje go w twarzach mijanych ludzi wciąż nie znajdując nawet cienia jego uśmiechu. Zgubił się mój Mały Książę, zgubił swoje szare spojrzenie. Niebo mu je skradło. Zamknęło w okowach stalowych chmur i zachłannie chroni przede mną. Nie wypuści Cie już. Zbyt miły jest mu Twój trel, ten umęczony wątły głos. W oczach ludzi będę szukać radosnych iskier, z natłoku słów wydobędę Twoje frazy, w kakofonii myśli odnajdę Twoje wołanie.

I pójdę dalej. Nie wyrwę niebu jego marionetki. Nie rozedrę jego serca bólem milionów istnień. Zostawię Ciebie w jego objęciach, w czułych ramionach kochanka, i co wieczór będę wypatrywać w jego barwie szaro stalowych błysków Twoich oczu.



Tęsknię do zimy. Do wirujących płatków białego puchu oglądanych z dachu starej kamienicy. Do widoku bieli mieszającej się z ludzkim brudem i ginącej pod kołami rozpędzonych samochodów. Tęsknie do blasku świec, bijącego z okien. Rozlewającego się miodową poświatą w szarzejącym mroku. Do mojego świata. Świata dachów i latarni, bezdomnych kotów, gorącej czekolady i miękkiej, wirującej bieli. Tak długo jeszcze muszę czekać by móc znów ruszyć przed siebie i przez nikogo nie zatrzymywaną wyławiać spojrzeniem gwiazdy nad dachami miasta. Mojego miasta...

Komentuj(2)


godz: 20:02 data: 2008.03.22


Przyszedł.
Powoli i miarowo wnikał w moje małe światy. Intruz, którego sama zaprosiłam. Intruz, którego sama stworzyłam i zachęciłam. Moja wina? Patrze jak coś się rozpada. Traci kształt, kontury, barwy. Zlewa się w bezbarwną papkę. Czym było? Uśmiechem dziecka zatopionego gdzieś głęboko? Wspomnieniem które już dawno powinno było odejść w zapomnienie? Gestem kogoś, kto zauważył moją obecność? czym? i dlaczego brak oznacza teraz niepokój i niepewność?
Ciągle pytania. Wielkie, krążące pytajniki. Większe, mniejsze, szare i czerwone. Zbliżające się jak groteskowe motyle, trzepocząc orientalnym zapachem odpowiedzi.
A intruz trwa i chyba nie zauważa bałaganu, natłoku myśli, kurzu uczuć i decyzji których zabrakło. Stoi i patrzy. Cierpliwie. Z dziwnym spokojem w oczach, spoglądających na pustkę trwania.
Jakie piekło widziałeś, Wędrowcze, że nie przeraża Cie miejsce przeze mnie nazwane domem?

Komentuj(0)


godz: 11:59 data: 2008.01.24
gdzie jesteś???

Zapadła ciemność, gładka i pełna jak aksamit nocy. Powoli, z wielu stron poczęły rozbłyskać gwiazdy możliwości. Wszystkie jednako jasne, jednako kuszące. Jest tylko jedna poprawna odpowiedź. Pomyłka zrujnuje misterny, latami budowany świat. Cała podwalina życia w ułamku sekundy zamieni się w proch.
Jak rozbłysk gwiazdy
I znikąd wskazówki. Stoję pośród pustki zapatrzona w firmament świata. Gwiazdy mrugają zachęcająco. Jedna piękniejsza od drugiej.



miliony możliwości
tysiące wyborów
setki decyzji
i tylko jedna właściwa

Komentuj(0)


godz: 22:57 data: 2007.12.15


Kiełkuje gdzieś w środku. Powoli, miarowo próbuje się przebić przez powłoki zamknięcia i lęku. Poznanie drugiego człowieka. Metafizyczny taniec, pełen niepewności i niezdecydowania. Chór wygłodniałych głosów w ciąż powtarzających kilka zdań. Długi korytarz rozterek i pytań. I motyl, śmiertelne piękno. Niemy świadek małych bitew. Do wielkich wojen już nie doczeka. Ale pomaga. zakrywa aksamitnymi skrzydłami błędy, otwiera duszę na śpiew wiatru, tak cichy zimą. A wiatr nęci, kusi, hipnotyzuje pieśnią. Zew ciągnie z powrotem w głąb siebie. W korytarze pełne martwej pustki i kurzu nielicznych dusz którym udało się dotrzeć aż tu. Czemu je zabijam? Nie daje nawet szansy na znalezienie klucza do jednych z wielu drzwi. Nie chce? Nie umiem? Boję się? Wracam powoli w spokój cmentarza, w chłód kamiennej ławy, trzeźwiącej wszystkie naiwne zapędy. Poznanie drugiego człowieka? Nikt nigdy nie przekroczy murów mojej świątyni. Nawet ja tu jestem gościem. Ale jeśli wytrzymasz, znajdziesz drogę w labiryncie pytań, właściwe drzwi w korytarzu rozterek, dogonisz mnie na schodach piętrzących się myśli- dam ci moją latarnie i pokażę drogę. Może się jeszcze spotkamy w ciszy. Więc ciągle mam swój mały świat dla siebie....

Komentuj(0)


godz: 20:49 data: 2007.10.6


Dawno mnie nie było. Dużo się działo i ciągle dużo się dzieje. Nie mam czasu. Nie tak fizycznie- mimo wielu obowiązków, szkoły i pracy mam czas a czasem nawet się nudzę- brak mi czasu psychicznego.
Ciągły natłok myśli. Wielka wirująca kula gdzieś w mojej głowie kradnie najmniejsze nawet słowo. Wydziera drobiny czasu. Rozszarpuje chęć odbicia się od dna. Nie straszny jej nawet mój mały schron na dnie umysłu. Więc wiruje z nią, z dala od świata.
Czasem tylko milknie na bezdrożach zostawiając mnie bez mapy i kompasu. Gwiazdy zwodzą mnie z powrotem w objęcia wiru. Już nie stawiam oporu, nie mam siły.
Nie mam czasu na siebie. W około ludzie ciągle wyciągający rękę po jałmużnę pomocy. Czasem tak żałośnie że nie mogę na nich patrzeć. Nie chce. Kogo widzę w ich oczach? Siebie?

Komentuj(3)


godz: 21:54 data: 2007.08.3


Zgubiłam drogę.
Wszystko to co jeszcze wczoraj bawiło, dziś nie wywołuje żadnych emocji. Schody wiodą w dół i w górę. Szlaki splatają się ze sobą w leniwym tańcu. Możliwości kuszą. Tylko ciągle brak drogowskazów. Stoję na półpiętrze, patrząc na mijające mnie sylwetki.
Skąd wiecie dokąd iść?
Czas płynie. Kalendarze pełne pustych kartek, zegary których wskazówki nie drgnęły od lat. Pustka przesiąknięta niepokojem, nawet ptaki już tu nie zaglądają znudzone ciszą. To moja cisza. Ma trwać tak długo jak ja trwam. Wiecznie.

Komentuj(1)


godz: 20:45 data: 2007.07.17
Gentelman


Przemijają
Patrz! Jesteś jednym z nich!
Ty też przeminiesz.
Taki elegancki
W garniturze dobrych manier
Z równo przyciętą grzywką wykształcenia
W przyciasnych butach zasad moralnych
Kurczowo ściskając w rękach
Pustą teczkę życiowych radości
Taki piękny


Zostanie tylko
Puste miejsce w hierarchii półek
z zepsutymi zabawkami

Komentuj(4)


godz: 20:35 data: 2007.07.7
Miasto

Wciąż gnają. Trącają się i idą dalej. Nie poświęcą nawet minuty swojego cennego czasu.
Nic ich nie cieszy

Zapomnieli Starych Bogów, Stare Prawa. Tworzą dla siebie nowy świat bez Pieśni, Ceremonii, Zycia. Pełen za to kłamstw i niedopowiedzeń. Sztucznych tworów i nadziei niemożliwych do spełnienia.
Powiedz mi, jakim kosztem?
Skazaniem na życie w dniu. Na patrzenie z lękiem w noc. Na ciągłe przeżywanie własnych upadków i klęsk. Miasto przesiąknięte jest Dawnymi Czasami, mury za dużo widziały. Testament zamierzchłości rani i kaleczy. Zabije istotę egzystencji.
Wychodzę po zmierzchu. Zamieniam gwar na szum wody, tłok w leśną głuszę.


Miasto nocą koi ból.

Komentuj(2)


godz: 21:40 data: 2007.06.13


Taka czasowa zmiana szablonu. Teraz dużo się dzieje, zbliżają się trudne rocznice i ten "dziwny świat" bardziej pasuje do mojej teraźniejszości.



Ten text znalazłam na jednej ze stronek. Pomyślałam że będzie pasował do mojego aktualnego nastroju.

Życie nie jest niczym innym jak podróżą pociągiem:
składającą się z wsiadania i wysiadania,
naszpikowanym wypadkami, przyjemnymi niespodziankami oraz
głębokimi smutkami
Rodząc się, wsiadamy do pociągu i znajdujemy tam osoby,
z którymi myślimy być zawsze podczas naszej podróży:
naszych rodziców.
Niestety,
prawda jest inna.
Oni wysiadają na jakiejś stacji pozbawiając nas swojej czułości, przyjaźni i niezastąpionego towarzystwa.
Jednak to nie przeszkadza, by wsiadły inne osoby,
które staną się dla
nas bardzo szczególne.
Przybywają nasi braci, przyjaciele i cudowne miłości
Wśród osób, które jadą tym pociągiem, będą takie,
które robią sobie zwykłą przejażdżkę;
Takie, które wywołują w podróży tylko smutek...
Oraz takie,
które krążąc po pociągu będą zawsze gotowe do pomocy potrzebującym
Wielu wysiadając pozostawi ciągłą tęsknotę...
inni przejdą tak niezauważenie, że nie zdamy sobie sprawy,
że zwolnili miejsce.
Ciekawe jest,
że niektórzy pasażerowie,
którzy są przez nas najbardziej ukochani,
zajmą miejsca w wagonach najbardziej oddalonych od naszego.
Dlatego będziemy musieli przebyć drogę oddzielnie, bez nich.
Oczywiście,
nic nam nie przeszkadza,
by w trakcie podróży porozglądać się
-choć z trudnością -
po naszym wagonie
i dotrzeć do nich...
Ale niestety, nie będziemy już mogli usiąść przy ich boku,
ponieważ miejsce to będzie już zajęte przez inną osobę.
Nie ważne; ta podróż właśnie tak wygląda:
pełna wyzwań, marzeń, fantazji,
oczekiwań i pożegnań...
Ale nigdy powrotów.
A zatem, odbyjmy naszą podróż w możliwie najlepszy sposób.
Próbujmy zawierać znajomości z każdym pasażerem szukając w < br>każdym z nich ich najlepszych cech.
Pamiętajmy, że zawsze w jakiejś chwili w podróży oni mogą bełkotać
i prawdopodobnie będziemy musieli ich zrozumieć…
Ponieważ nam również wiele razy będzie plątać się język,
i będzie ktoś, kto nas zrozumie.
Wielka tajemnica na końcu polega na tym,
że nigdy nie będziemy wiedzieć na jakiej stacji wysiadamy,
ani gdzie wysiądą nasi towarzysze,
ani nawet ten,
który zajmuje miejsce
przy naszym boku.
Zastanawiam się,
czy kiedy wysiądę z pociągu,
poczuję nostalgię...
Wierzę, że tak.
Oddzielić się
od niektórych przyjaciół,
z którymi odbywałem podróż
będzie bolesne.
Pozwolić,
by moje dzieci pozostały same, będzie bardzo smutne.
Ale chwytam się nadziei,
że kiedyś przybędę na stację główną i zobaczę
jak przybywają z bagażem,
którego nie posiadali przy wsiadaniu.
Uszczęśliwi mnie myśl,
że współpracowałem
przy tym,
by ich bagaż
rósł i stawał się
bardziej wartościowy.
Mój przyjacielu, sprawmy, by nasz pobyt w tym pociągu był
spokojny i wart starań.
Róbmy tak, by gdy nadejdzie chwila wysiadania,
na naszym pustym miejscu pozostała tęsknota i miłe wspomnienia dla tych,
co kontyuują podróż.



Tobie, gdyż jesteś częścią mojego pociągu, życzę...





¡¡¡Szczęśliwej podróży!!

Komentuj(2)